„W tym uwarunkowanym świecie wszystko okryte jest niewiedzą. Tak, jak nie zdający sobie sprawy z ukrytego tuż pod ich stopami skarbu ludzie przechodzą nad nim codziennie, tak też żywe istoty okryte niewiedzą codziennie kontaktują się z Brahmaloką (światem duchowym), ale nie zdają sobie z tego sprawy i dlatego nie mogą cieszyć się jej wiecznym, duchowym szczęściem.”

Bhaktivinoda Thakura –  Sri Navadvipa Mahatmya - Pramana-khanda
Rozdział 1Chandogya, Mundaka i Caitanya Upanisad
(Str. 87)




Każde miejsce na ziemi, gdzie rozmawia się o Bogu, jest świętym miejscem pielgrzymek.
Śrila Bhaktisiddhanta Sarasvati Thakura




Pewnego dnia, do króla Judhisztiry, uosobienia prawości i sprawiedliwości, który rządził miastem Indrapraszta, przyszedł bramin. Spotkał się z królem i po krótkiej audiencji wyszedł z pałacu. Kiedy szedł w stronę bramy głównej, spostrzegł go Bhimasena, młodszy brat króla. Widział przedtem, jak bramin wchodził, ale nie nie odzywał się do niego ponieważ wielu poddanych przychodziło codziennie do króla z rozmaitymi prośbami. Ale ten bramin wychodził z pustymi rękami i wyglądał na kogoś, kto nie otrzymał tego, po co przyszedł.
Bhimasena zapytał: “Drogi braminie, wychodzisz z pustymi rękami. Czyż nie spotkałeś się z moim bratem? Czy mam zaprowadzić cie do niego?”
Zadowolony z uprzejmego zachowanie się Bhimy, bramin odpowiedział: “Spotkałem twojego brata. ale ponieważ nie miał przy sobie tego, o co go prosiłem, poprosił mnie abym przyszedł jutro. Obiecał, że przygotuje to na jutro.”
Bhimasena był zdumiony faktem, że jego sprawiedliwy brat odkłada wykonanie dobrego uczynku na dzień następny. Zastanowił sie przez chwilę i uśmiechnął się. Podszedł do wielkiego bębna stojącego przy głównej bramie i zaczął bić weń z całych sił. Zwykle bębna tego używano jedynie w wyjątkowych okazjach, lub gdy wydarzyło się coś nizwykłego. Bicie bębna zwoływało wszystkich mieszkańców pałacu. Każdy porzucał swoja pracę i pędził w pośpiechu do głównej bramy.

Kiedy dźwięk bębna uderzanego potężnymi ramionami Bhimy rozbrzmiewał w całym pałacu, wszyscy pospieszyli w stronę głównej bramy. Judhisztira wyszedł ze swojej komnaty, Draupadi z kuchni, Ardżuna zostawił swoją broń, a bracia bliźniacy - Nakula i Sahadewa - porzucili studiowanie ksiąg. W końcu wszyscy zebrali sie przed bramą. Mimo tego Bhimasena nie przestał bić w bęben. Wciąż uderzał w bęben w wielkim uniesieniu, dopóki Judhisztira nie położył mu dłoni na ramieniu i nie rzekł: “Bhimo, przestań. Już wszyscy są tutaj. Powiedz, dlaczego nas wezwałeś?”
Bhimasena pokłonił się starszemu bratu, a następnie zwrócił ku pozostałym zebranym. “Zwołałem was tutaj aby ogłosić o największym zwycięstwie, jakie odniósł nasz najstarszy brat. jest to zwycięstwo tak wielkie, że powinniśmy je uczcić z wielka radością.”
Judhisztira był zdumiony. O jakim zwycięstwie mówił Bhimasena? Wszak dzisiaj ani na moment król nie opuścił pałacu. Zapytał zdziwiony: “O czym mówisz, Bhimo? Nie odniosłem dzisiaj żadnego zwycięstwa.”
Bhima roześmiał się i powiedział: “Posłuchajcie, cóż to za zwycięstwo. Posłuchajcie mnie bracia, oraz krewni. dzisiaj nasz brat pokonał niezwyciężoną śmierć. Któż inny może poszczycić się większym zwycięstwem? Kiedy bramin poprosił o przysługę, nasz starszy brat obiecał spełnić ją jutro. Zatem nasz brat jest pewny, że będzie jutro żył.”

Usłyszawszy słowa Bhimaseny, Judhisztira zrozumiał swój błąd. Przyznał się do niego i powiedział: “Tak, Bhimo, miałeś rację upominając mnie. Nie należy odwlekać dobrych uczynków. Nie powinienem tego czynić.”
Powiedziawszy to zaprosił bramina ponownie do pałacu, dał mu wszystko, czego ów potrzebował, a następnie, zadowoliwszy go całkowicie, odesłał do domu.

Mahabharata




Życie poddaje nas wielu testom i próbom. Tylko ci, którzy wraz z bhaktami biorą udział w kirtanie, odniosą sukces.

Śrila Bhaktisiddhanta Sarasvati Thakura




Policjanci przyłapali raz Nasreddina, jak wypisywał kredą hasła na murach. Zachowywał się wobec nich tak dziwnie, że niezwłocznie odwieziono go do szpitala. Eksperci orzekli, że oszalał i umieszczono go w zakładzie psychiatrycznym.
Kiedy wypchnięto Nasreddina na dziedziniec, pacjenci stłoczyli się wokół niego wrzeszcząc wniebogłosy i złorzecząc, na czym świat stoi.
Hodża wyciągnął z kieszeni kawałek kredy i krzyknął:
- Cofnijcie się wszyscy!
Wariaci, zdumieni, posłuchali. Nasreddin podzielił ich na dwie drużyny, po czym kredą narysował na betonie pomiędzy nimi linię.
- A teraz - powiedział - wszyscy przejdźcie pod tą linią. Wygrywa ten, kto pierwszy się pod nią prześliźnie.
Zawodnicy rzucili się na oślep, próbując przebić się przez beton. W obu drużynach było wielu rannych.
Nasreddin został zwolniony. Nikt do końca nie wiedział, czy to z powodu poturbowanych pacjentów, czy dzięki swej niezwykłej pomysłowości…

Morał: To, co cię wpędziło w kłopoty, może cię z nich wyciągnąć.

Idries Shah - Fortele niewiarygodnego Hodży Nasreddina




Żył sobie raz tygrys, który udawał świętego, aby oszukiwać podróżnych. Przyzywał podróżnych mówiąc, że w ramach dobroczynności chce im dać naszyjnik ze złota. Podróżni, którzy zbliżali się do niego, pytali:
- Czyż mogę zaufać tak krwiożerczej bestii?
Tygrys zwykł odpowiadać:
- W młodości żyłem w sposób niegodziwy. Zabiłem wiele krów i wielu ludzi. Ale potem spotkałem pewnego świętego, który doradził mi, abym rozdawał dobroczynne dary oraz żył pobożnie. Pisma Święte mówią, że istnieje osiem rodzajów pobożnych czynów: 1) ofiary, 2) studiowanie Pism, 3) dobroczynność, 4) pokuty, 5) mówienie prawdy, 6) cierpliwość, 7) przebaczanie oraz 8 ) brak pożądania. Pierwsze cztery z nich można praktykować na pokaz, podczas gdy drugie cztery znaleźć można jedynie u wielkich dusz…

Tygrys przemawiał do podróżnych w taki sposób namawiając do przyjścia po naszyjnik. Zbliżając się podróżni utykali w błocie, gdzie tygrys dopadał ich i pożerał.

Hitopadeśa




Z “Dziennika” Pana Jiro Abe Santaro, mistrza zen:
“Rozwijamy się zakochując. Rozwijamy się bez względu na to, czy jest to miłość szczęśliwa, czy nieszczęśliwa. Jednak kochać, aby się rozwijać - to nie jest prawdziwa miłość, to tylko eksperymentowanie z miłością. Tak długo, jak za cel mamy świadomy rozwój, nie możemy ukończyć eksperymentu z miłością. Ale kiedy naszej miłości nie mogą już zmienić ani sukces ani porażka, wówczas po raz pierwszy doświadczenie miłości przenika nasze jestestwo. Dzięki takiemu rodzajowi  miłości, wzrastamy.”




Czy to nie dziwne, że każdy chciałby iść do nieba (zostać oświeconym lub świętym), ale tak niewielu wierzy i robi coś, aby się tam dostać?




Słoń mego umysłu tonie w wodach materialnych złudzeń.
Uchwycony mocno przez krokodyla trojakiego rodzaju nieszczęść,
Płacze niespokojnie ze strachem w sercu. O Panie Hari, uratuj go, proszę,
wysyłając lśniący dysk sudarśana, który tnie cierpienia na części.

Śri Rupa Goswami




Teraz, kiedy zostaliśmy twoimi bhaktami, Twoje imiona świętują w naszych ustach.
Oczy nasze ozdabia ciemna maść blasku twego ciała koloru deszczowej chmury.
Muzyka Twego fletu stanowi ozdobę naszych uszu. Nie czerpiemy już dłużej przyjemności z materialnych pragnień.
O Wszechmocny, materialne pragnienia nie wydają się nam już takie piękne.

Śri Rupa Goswami