Gdyby poprzez kąpiel można było poznać Boga,
Stałabym się jak najszybciej wielorybem w Oceanie;
Gdyby można Go było poznać poprzez jedzenie korzonków i owoców,
Z chęcią przybrałabym postać kozy;
Gdyby liczenie paciorków mogło Go objawić,
Odmawiałabym swoje modlitwy na mamucich koralach;
Gdyby odsłaniały Go pokłony przed kamiennymi posągami,
Czciłabym pokornie kamienne góry;
Gdyby można było wchłonąć Pana pijąc mleko,
Znałoby Go wiele cieląt i dzieci;
Gdyby można było przyzwać Boga poprzez porzucenie żony,
Czyż tysiące nie zostałoby dobrowolnie eunuchami?
Mirabai wie, że aby odnaleźć Boga,
Miłość, jedynie Miłość, jest potrzebna.
W jaki sposób uciec? Recytuję imię Ram.
Panie, jeśli jesteś drzewem sandałowym, ja jestem wodą
z zapachem we wszystkich częściach mojego ciała.
Panie, jeśli jesteś chmurą, ja jestem pawiem,
wypatrującym Ciebie niczym (ptak) cakora księżyca.
Panie, jeśli jesteś lampą, ja jestem knotem
z płomieniem płonącym dzień i noc.
Panie, jeśli jesteś perłą, ja jestem nicią,
razem niczym złoto i suhaga.
Panie, ty jesteś panem, a ja sługą,
takie jest oddanie Ravidasa
Przyszedłeś na świat aby dobić targu i zyskać,
ale przehulałeś swoje bogactwo.
Nie dotarłeś nawet na przedmieścia Miasta Miłości.
Odejdziesz tak, jak przyszedłeś.
Posłuchaj druhu! Przyjacielu, posłuchaj!
Czego dokonałeś w tym życiu?
Wziąłeś na swoją głowę ładunek kamieni!
Kto przejmie go od ciebie dalej na twej drodze?
Twój przyjaciel stoi na brzegu,
ale ty nie myślisz nawet o tym, aby się z nim spotkać.
Siedzisz we wraku łodzi.
Głupcze! Wkrótce zatoniesz!
Kabirdas, który na to patrzy mówi:
Ostatecznie, kto jest twoim wybawcą?
Idziesz samotny do przodu i będziesz karmił się własnymi czynami.
Być może znajdzie się jeden lub dwóch, którym mogę to wyjaśnić.
Wszyscy zagubili się pracując dla własnego brzucha.
Koniem jest woda, jeźdźcem wiatr,
wkrótce wyparuje niczym kropla rosy.
W głębokim strumieniu, porwana przez niezgłębiony nurt,
Tyczka wioślarza jest bezużyteczna.
„Rzecz” w domu nie przyciąga wzroku.
Ale ślepy, który zapalił lampę, wciąż szuka.
Zapłonął ogień, las świata płonie.
Bez Guru każdy zbłądzi.
Kabir mówi: posłuchaj, bracie mnichu!
Narodziłeś się nawet bez przepaski na biodrach!
Jestem wierna memu Panu,
O moi towarzysze, nie ma się już czego wstydzić
Skoro tańczyłam już przed wszystkimi.
Za dnia nie czuję głodu
W nocy nie mogę zasnąć.
Porzucając te troski, przechodzę na drugą stronę;
Owładnęła mną sekretna wiedza.
Krewni otaczają mnie niczym pszczoły.
Ale Mira jest służką swego ukochanego Giridhari.
*
O uczony pandito! Wszystkie twoje kazania to łgarstwa.
Jeśli jedynie przez wypowiedzenie ‘Rama’
Można by zbawić świat
To przez powtarzanie ‘cukier’
Powinno się poczuć słodycz w ustach,
Mówiąc ‘ogień’
Powinno się sparzyć stopy,
Mówiąc ‘woda’
Powinno się zaspokoić pragnienie.
Jeśli przez powtarzanie ‘jedzenie’
Zaspokoić można by głód
Zatem z pewnością powtarzając ‘Rama’
Świat mógłby zostać zbawiony.
Nauczona przez człowieka papuga wykrzykuje ‘Hari, Hari’
Ale nie wie nic o wzniosłej pozycji Hari,
Jeśli udało by się jej uciec do lasu
Nie pamiętałaby dłużej o Hari.
Czemu służy
Zwykłe powtarzanie imienia
Bez postrzegania, bez uczuć, bez dotyku?
Jeśli można by stać się bogatym mówiąc ‘bogactwo’,
Wówczas nie byłoby biedaków.
O uczony pandito, tak naprawdę
Kochasz bogactwo i ziemskie przyjemności
I drwisz z prawdziwych bhaktów Pana.
Kabir mówi: Bez oddania dla Jedynego Boga
Zostaniesz spętany i wzięty
Do miasta Jamy.
*
O uczony pandito, jak możesz być tak głupi?
Zginiesz razem z sobie podobnymi,
Jeśli nie zaczniesz mówić o Ramie.
Wedy, Purany - po cóż je czytać?
To tak, jak objuczanie osła drzewem sandałowym.
Jeśli nie zrozumiesz i nie nauczysz się, jak brzmi imię Ramy,
Nie będziesz w stanie dotrzeć tam, gdzie droga się kończy.
Zabijasz żywe stworzenia i nazywasz to religią:
Hej, bracie, coż zatem nazwiesz brakiem religii?
“Wielki Święty” - lubisz w taki sposób pozdrawiać podobnych tobie:
Kogo zatem nazwiesz mordercą?
Twój umysł jest ślepy. Nie znasz samego siebie.
Powiedz mi, bracie, jak zatem możesz uczyć innych?
Mądrość - sprzedajesz ją z zyskiem niczym rzecz,
I tak twoje ludzkie narodziny idą na próżno.
Mówisz: “To nakaz Narady.”
“Wjasa mówi, aby tak postąpić.”
“Idź, zapytaj Śukadewy, mędrca.”
Kabir mówi: lepiej zatrać się w Ramie,
bo bez niego, bracie, utoniesz.
Ci, którzy odeszli już nie powracają,
ani nie przysyłają wieści.
Święty, zwykły człowiek, mnich, mistrz,
guru, bogini, bóg,
Ganeśa, Brahma, Wisznu i Śiwa,
wszyscy wirują w kole ponownych narodzin.
Jogin, żebrak, asceta, wyrzeczony, derwisz,
z sikhą czy z dredami, pandit,
mieszkańcy niższych i wyższych planet,
i wszystkich innych światów.
Filozofowie, artyści, poeci,
ludzie obdarzeni talentem we wszelkiego rodzaju rzeczach,
królowie i żebracy – wszyscy kręcą się w kółko.
Niektórzy wychwalają Ramę, inni Rahima, inni modlą się do Adeśa.
Odmienni z powodu rozmaitych przebrań,
wszyscy wirują dookoła w czterech kierunkach.
Kabir mówi: bez słów sadguru
nie osiągniesz celu.
Czy mnie szukasz? Siedzę tuż obok.
Moje ramię dotyka twojego.
Nie znajdziesz mnie w stupach, ani w Indyjskich świątyniach,
ani w synagogach, ani w katedrach:
ani podczas mszy, ani podczas kirtanu,
ani zakładając nogi wokół szyi,
ani nie jedząc niczego prócz warzyw.
Kiedy naprawdę będziesz mnie szukał, zobaczysz mnie
natychmiast -
znajdziesz mnie w najmniejszym mgnieniu czasu.
Kabir mówi: Powiedz mi, uczniu, kim jest Bóg?
Jest oddechem oddechu.
Wczytywanie ...